Gry i Encyklopedia Gier

Nie masz konta w serwisie? Zarejestruj się

R.U.S.E. - Zapowiedź

Premiera:

PL:2010-02
EU:2010-02
Skrót informacji:

zobacz opis

R.U.S.E. jest strategią czasu rzeczywistego, która pozwala graczom na blefowanie w celu zmylenia przeciwnika i doprowadzenia swojej nacji do zwycięstwa, kontrolując akcję przy użyciu widoku ukazującego od serca pola bitwy po cały teatr wojny.Gracze...
0 / Głosów: 0

R.U.S.E. - Zapowiedź

  • 11:30, 8.02.2010
  • Bzdursky
Oryginalne i świeże pomysły w grach to w obecnych czasach, zdominowanych przez wszelakie kryzysy, coraz rzadziej spotykane zjawisko. Wielu developerów woli postawić na znane i sprawdzone marki, inni z kolei opierają się na pomysłach, które gdzieś już kiedyś sprawdziły się i odniosły sukces, zdobywając uznanie w oczach graczy.

Na szczęście istnieją jeszcze firmy, które nie boją się inwestować w coś zupełnie nowatorskiego i tym samym dać graczom do rąk coś, czego wcześniej nie mieli okazji doświadczyć (nie jest ich zbyt wiele, ale jednak). I bardzo dobrze, bo innowacyjność danej produkcji bardzo często może stanowić o jej sukcesie (ewentualnie porażce, jeżeli wspomnieć tragiczne wyniki sprzedaży cudownego Ico, Okami czy Prince of Persia: Sands of Time).

Jak na ironię gracze domagający się oryginalności w grach bardzo rzadko wspierają twórców rezygnując z kupna takowych pozycji na rzecz sequeli popularnych marek. Ciężko mi zrozumieć taki stan rzeczy, ale to temat na osobną dyskusję. W każdym razie, do czego piję? Ano do najnowszej produkcji Ubisoftu, zatytułowanej R.U.S.E.


Nawet pierwsza prezentacja rzeczonego tytułu wyróżniała się z tłumu dziesiątków RTSów osadzonych w czasach drugiej wojny światowej nie tylko samym gameplayem (o którym za chwilę), ale również samym sposobem kontrolowania tego, co dzieje się na ekranie. Wyobraźcie sobie bowiem dwóch jegomości siedzących naprzeciwko siebie przy dotykowym stole, za pomocą którego starali się za wszelką cenę pokonać przeciwnika i jak najbardziej uprzykrzyć mu życie różnymi fortelami. Owszem, zdaję sobie sprawę z tego, że dotykowy stolik to dla wielu z nas odległa śpiewka przyszłości (zwłaszcza jeżeli chodzi o stosunek 'cena-zasobność portfela'), tym niemiej obsługa takiego sprzętu to bardzo fajny bajer. Może kiedyś, gdy statystyczny Kowalski będzie w stanie pozwolić sobie na taki sprzęt ludzie wrócą do gry tylko po to, żeby sprawdzić, jak sprawuje się to w akcji? Czas pokaże.

Nie tylko obsługa nietypowego kontrolera wyróżnia R.U.S.E. – sam sposób prowadzenia potyczek wnosi do gatunku solidny powiew świeżości, a to za sprawą położenia nacisku na taktyczne myślenie jeszcze zanim wyruszymy na bój z oddziałami wroga. Nic w tym nowatorskiego, powiadacie? A jednak, gdyż cały trik polega na tym, że głównym motorem napędowym gry ma być możliwość korzystania z forteli, oszustw i sztuczek mających na celu przechylić szalę zwycięstwa na naszą stronę, odwrócenie uwagi wroga lub osłabienie jego oddziałów i zmniejszenie szans na udany atak (z ang.'ruse' – oszustwo, zmyłka, pułapka, tak więc tytuł nie został wybrany przypadkowo).

Takowe rozwiązanie na pewno nie pozwoli szybko znudzić się tytułem, bo przecież zamiast wysyłać na wroga dywersyjny oddział atakujących pionków (podczas gdy nasza prawdziwa armia uderzy z zupełnie innej strony) można będzie spróbować obniżyć morale jednostek przeciwnika czy też zakłócić radar w taki sposób, że nasze jednostki staną się niewidoczne dla przeciwnika. Takich patentów w ostatecznej wersji gry ma być dziesięć, chociaż nie zdziwię się, jeżeli developer zaplanuje dodanie kolejnych w ewentualnym DLC, oczywiście za stosowną opłatą – w końcu to Ubisoft, a sprawa dodatku do Assassin’s Creed 2 pozwala myśleć, że oficjele firmy znów zaplanują skok na portfele graczy.


Cała reszta systemu gry opierać się ma na tym, co dotychczas serwowały nam inne gry z gatunku RTS – zbieranie surowców (w tym przypadku złota), rozbudowę swojej bazy oraz armii i obrócenie w pył tego, co zdążył sobie wybudować i wyprodukować przeciwnik. Balans jednostek ma być raczej standardowy, czyli np. flota powietrzna potrafi szybko zdziesiątkować piechotę, która to jest mocna przeciwko ciężkozbrojnej artylerii, z kolei ta bardzo dobrze radzi sobie z nalotami. Tutaj Ubisoft nie pokusił się o żadne rewolucyjne rozwiązania, postawiono raczej na sprawdzoną formułę gatunkową.

Swoje umiejętności dowodzenia będzie można przetestować w trybie kampanii (oraz oczywiście w multi), który pozwoli nam stoczyć najważniejsze bitwy, które wpłynęły na przebieg drugiej wojny światowej. Dowodzić będziemy m.in. desantem na Normandię, weźmiemy udział w bitwie pod Monte Casino, odwiedzimy również Północną Afrykę (walka o przełęcz Kasserine) i kilku innych nie mniej ciekawych starciach. Developerzy w przypadku tego tytułu stawiają na przedstawienie skali starć, które nawet na trailerach potrafią spowodować szeroki uśmiech na twarzy fana wojennych RTSów. Masa jednostek na ekranie, feeria eksplozji, nieustająca akcja, a to wszystko podlane niesamowitą dynamiką, efektownością i świetną oprawą graficzną.

Skoro o grafice mowa to wypada wspomnieć o bardzo ciekawym patencie, jakim niewątpliwie jest real-time’owe oddalanie i przybliżanie widoku. Wygląda to tak, że maksymalnie oddalona kamera pokazuje… makietę, na której rozmieszczone są tokeny reprezentujące poszczególne jednostki gracza i jego przeciwnika. Stopniowo przybliżając widok jednak makieta zamienia się w pole bitwy, tokeny zastępują nasze oddziały, by przy maksymalnym przybliżeniu zaserwować graczowi pełny podgląd sytuacji w danym fragmencie mapy.


Wszystko działa bardzo sprawnie i robi świetne wrażenie za sprawą swojej płynności - nie ma mowy o żadnym doczytywaniu terenu czy jednostek, a widok można zmieniać szybko i bezproblemowo w zależności od potrzeb gracza. Grafika R.U.S.E. stoi na wysokim poziomie, ciesząc oko ładnymi teksturami, dużą ilością obiektów na ekranie i szczegółowością. Mam nadzieję, że Ubi zadba również o stały i płynny framerate – dropy animacji w RTS-ie to dosyć problematyczna sprawa, która potrafi napsuć sporo krwi grającemu.

R.U.S.E. zapowiada się na kawał solidnego RTSa, który każdemu fanowi gatunku powinien wyrwać z życia sporo czasu (zwłaszcza w multi). Produkcja stara się zachować ducha najlepszych przedstawicieli tego gatunku, dorzucając jednak sporo od siebie i w pewnych miejscach usprawniając to i owo. Posiadacze PC mogą przeoczyć ten tytuł w morzu innych o podobnej tematyce, jednak konsolowcy powinni poświęcić mu trochę uwagi – strategie czasu rzeczywistego to wciąż dość rzadko spotykany gatunek na tych platformach.

Czy ten eksperyment sygnowany logiem giganta okaże się pozycją wartą uwagi, czy zasługującą raczej na co najwyżej wyrzucenie jej przez okno przekonamy się jeszcze w tym roku (gra nie ma sprecyzowanej daty wydania).
GDA - Gry dla Aktywnych